Dyniowe love – Farma Dyń

Farma Dyń – hit każdej jesieni, miejsce weekendowych wycieczek oraz miejsce idealne na sesje fotograficzne.

W tym roku pierwszy raz wybraliśmy się na taką farmę a dokładniej do Dyniowe Love w Rotmance (https://m.facebook.com/dyniowyswiat/). Pole tulipanów zaliczone, pole lawendy również wiec czas na dynie.

Po wyszukaniu takiej, która znajduje się najbliżej Trójmiasta i sprawdzeniu godzin otwarcia okazało się, że można przyjechać tylko w weekend. Dla nas to i nawet lepiej, w końcu fajnie można spędzić wolne dni.

Po dojechaniu na miejsce okazało się, że jest więcej ludzi niż tych dyń (chyba). Nie dość, że ciężko znaleźć miejsce parkingowe (parkingiem nazwać tego nie można – pole, na którym zostawia się auta), to w dodatku widać, że kierowcy raczej niedzielni – sami nie wiedzą gdzie chcą jechać i robią niepotrzebne korki.

Wstęp jest biletowany (6zł od osoby), w tym bilecie nie ma w sumie nic. Jedynie to możliwość wejścia na teren farmy. Mnie troszkę to zdziwiło. Wiem, że wejściówki na inne farmy dyń są oczywiście też płatne ale w ramach biletu otrzymuje się dynie.

Jakie są tam atrakcje? Wóz, piramida, dynie obok sklepiku, plac zabaw dla dzieci, kozy, kawałek dalej food truck z jedzeniem.

Ceny? W zależności od wielkości i rodzaju dyń – od 6zł mała ozdobna do 60zl (o ile się nie mylę).
Można również zakupić bukiecik kwiatów.

W sklepiku można spróbować zupy dyniowej, babeczek, sernika i wielu innych smakołyków. Można zakupić również rożnego rodzaju miody.

Nam udało się spróbować sernik i muszę przyznać, że smakował nieziemsko! Muszę sama taki w domu zrobić!

Wracając do ogółu – tak jak pisałam wczesnej – ludzi mnóstwo. Nie patrzą na innych, dosłownie wchodzą jeden w drugiego. Dopchać się do jakieś atrakcji i zrobić zdjęcie jest ciężko. Bywa tak, że ustawiają się kolejki a wiecie jak to jest z robieniem zdjęć, kiedy za Tobą stoi dziesięć osób w tym samym celu i jeszcze popędza Cię.. Dzieci biegają pod nogami, mało które pilnowane przez rodziców..

Dla mnie minusem był brak opowieści o dyniach. Z wielką przyjemnością posłuchałabym o uprawie, rodzajach i innych ciekawostkach. Fajnie, by w każdy weekend właściciel zrobił małą, chociaż przez pół godziny pogawędkę. Jak ja to widzę? Wybrane dwie godziny (Np. 12 i 17) osoba wyznaczona poświęca na opowiadaniu. Wiecie najpierw informacja w necie, że zwiedzać można od do ale w godzinach tej i tej dodatkowo można posłuchać różnych ciekawostek. Wydaje mi się, że wiele osób by było czymś takim zainteresowanych.

Wydaje mi się, że kiepska organizacja psuje urok tego miejsca. Tak jak pisałam wyżej byłam i na polu tulipanów i lawendy, lecz tam nie było takiego rozgardiaszu jak tu wiedząc, że tamte pola były darmowe i są dość znane w naszych okolicach. Oj ja bym miała mnóstwo pomysłów na urozmaicenie tego miejsca i przyciągniecie jeszcze większej liczby ludzi. W końcu taka farma powinna być czymś więcej niż tylko podpatrzeniem na ułożone dynie, prawda?

Mimo wszystko to miejsce, gdzie warto zajrzeć. Dlaczego? Są też i plusy! Wypróbowanie potraw z dyń! Dzięki takim miejscom za kilka złotych można posmakować i osobiście przekonać się czy dynia jest taka super w smaku jak to wiele osób mówi. Kolejnym plusem jest możliwość spędzenia inaczej czasu niż zazwyczaj. Wycieczka rodzinna w nieznane nam miejsce może być poniekąd pouczająca (dla dzieci) ale i relaksująca dla nas.
Jeżeli są osoby, których fascynuje dynia mogą zapoznać się z nowymi odmianami a i być może porozmawiać z właścicielami na temat uprawy (tak mi się wydaje, że właściciele powinni być tam tez i od tego).

A Ty już byłaś na Farmie Dyń?

*wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany. Opisałam w nim moje własne odczucia i uwagi.

Farma Dyń – Dyniowe Love Rotmanka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *