Katy Evans – “Racer”

Lubię książki, gdzie bohaterowie są konkretnie opisani a co najważniejsze nie ma ich wielu. W tym przypadku mamy dwie główne role – żeńską i męską. I jak to w książkach bywa pojawia się pasja, która połączy te dwie osoby.

Lana – jedyna dziewczyna wśród rodzeństwa, w dodatku najmłodsza. Jest w stanie zrobić wiele, by zyskać uznanie swojego ukochanego ojca. Od najmłodszych lat jest wychowywana w świecie wyścigów, a dokładniej F1. Jej tata jest założycielem HW Racing, który od jakiegoś czasu ma kłopoty finansowe.

Racer Tate – to uzdolniony młody mężczyzna, który skrywa w sobie pewną tajemnicę. Kocha wyścigi uliczne i jest w tym całkiem dobry. Lubi adrenalinę i szybkość.

Lana i Racer poznają się w nietypowych okolicznościach, zupełnie przypadkiem. Już od samego początku zaczyna iskrzyć pomiędzy nimi. Lana jest zafascynowana kierowcą wyścigowym tak bardzo, że postanawia przedstawić mu swoją propozycję współpracy. Jaka to propozycja? Dowiecie się czytając książkę. Idąc dalej… Mężczyzna przyjmuje ową propozycję. Chce pomóc młodej kobiecie a przede wszystkim jej rodzinie. Czy to się uda? Na drodze spotykają ich różne przeciwności losu, jedną z nich jest uczucie, które zaczyna kiełkować w tych dwóch młodych osobach. Bronią się przed tym, bo nie chcą łączyć życia zawodowego z prywatnym. Niestety albo i stety miłość bierze górę. Wydawać by się mogło, że Lana i Racer będą teraz ze sobą szczęśliwi. Nic bardziej mylnego! Kobieta dowiaduje się o tajemnicy je ukochanego. Czy choroba Racera faktycznie zniszczy ich związek? Przekonajcie się sami…

Nie mam zdania o tej książce. Widzę wiele niedociągnięć, sprzeczności nawet jeżeli chodzi o F1, lecz doskonale wiem, że to fikcja literacka i autorka mogła nie zagłębiać się w tajniki wyścigów. Ciekawe jest to, że poruszyła ona temat choroby dwubiegunowej. Lecz zabrakło mi dokładniejszych opisów choroby, zmagań z nią. Wszystko jest opisane tak powierzchownie. Jeżeli chodzi o jakieś sceny erotyczne – są – jak dla mnie to pisanie, by było więcej stron do czytania. Nic nie wnoszą, a szkoda…

Książka do przeczytania w jeden wieczór. Czy ją polecam? Czytałam lepsze książki, ale każdy z nas ma inny gust. Może Wam się spodoba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *